Strona główna Ciąża Kompletujemy wyprawkę dla dziecka

Kompletujemy wyprawkę dla dziecka

1
0

No dobrze. Mamalandia ma formę bloga parentingowego, tak? No tak. Nie może więc zabraknąć tutaj najważniejszych informacji, jakich poszukują przyszli rodzice. Tak więc dzisiejszy temat brzmi: Kompletujemy wyprawkę dla dziecka

Jako mama trójki dzieci, powinnam temat znać na wylot. No wyobraźcie sobie, że nie. Razem z drugą i trzecią ciążą miałam oczywiście większe pojęcie, ale za każdym razem i tak nie obyło się bez starannie przygotowanej listy 🙂

Etap kompletowania wyprawki to chyba jeden z przyjemniejszych momentów w trakcie trwania ciąży. Jednak – co by nie mówić – jest też męczący i bez wątpienia wymaga dużo zaangażowania i pomocy doświadczonych mam. Pierwsze pytanie, jakie stawiają sobie przyszli rodzice z pewnością brzmi:

„Kiedy i od czego zacząć zakupy dla  maleństwa?”

Ja jako – teoretycznie – doświadczona mama, akurat tę informację zapamiętałam. Natomiast rodzice-debiutanci, podekscytowani pojawieniem się nowego członka rodziny, często mogą pogubić się w wirze przygotowań.

Przyszli rodzice już w momencie potwierdzenia ciąży chcieliby pognać do sklepu i kupić pierwszy ciuszek dla swojego maleństwa. Też tak miałam i to za każdym razem – przy pierwszej, drugiej, a nawet trzeciej ciąży. Nikt mi nie powie (przynajmniej ja nie znam takiej osoby), że  wybieranie malutkich śpioszków, bodziaków i pajacyków nie sprawia przyjemności. Nie warto jednak się spieszyć, bo nie ma nic gorszego niż nieprzemyślane zakupy. Jeżeli debiutujecie w roli rodzica, na pewno pobiegniecie po rady do koleżanek, rodziny, doświadczonych mam. Nawet ja, potrójna mama, tak robiłam. Zbierając informacje od Zośki czy Gośki możecie przygotować sobie listę rzeczy niezbędnych do przywitania Waszego dzidziusia na świecie. Uwierzcie mi, jest bardzo pomocna. Ja, w ciąży z Filipkiem, chciałam z siebie zrobić doświadczoną, prawie wszechwiedzącą mamę i pominąć ten – wydawało mi się –  zbędny papierek, a skończyło się i tak na: „Kochanie, wydrukuj mi w pracy tą listę”. Przydała się. Ba! Śmiem twierdzić, że bez niej kupiłabym rzeczy zbędne, a pominęła te najbardziej potrzebne.

No więc kiedy kompletować?

Z mojego doświadczenia – lepiej rozłożyć sobie wydatki, więc im wcześniej tym lepiej. Możecie rozpocząć około 6., 7. miesiąca ciąży, wtedy macie więcej czasu, a dodatkowo mniej odczujecie pustkę w portfelu, bo nie kupujecie wszystkiego naraz. Inaczej rzecz wygląda, kiedy spodziewacie się drugiego (albo trzeciego, czwartego, czy piątego :P) dziecka i – jeszcze lepiej – będzie tej samej płci. Oczywiście może okazać się, że różnica wieku między rodzeństwem będzie nie duża. Wtedy w ogóle pójdzie Wam z górki, bo wiele rzeczy z pewnością zostanie po pierwszym dziecku. Filipek jest 6 lat młodszy od naszego średniaka. Domyślacie się zapewne, że całą wyprawkę musiałam kompletować od nowa. Z doświadczenia wiem, że jest jeszcze jedna rzecz, która determinuje zakupy, a przede wszystkim zakup ubranek – starszy członek w rodzinie, lub wśród znajomych. Czasami po prostu ubranka dla swojego maleństwa dostajecie po kimś. W przypadku takich maluszków przekazane ciuszki są jak nowe. Dzieci szybko z nich wyrastają i praktycznie nie ma na nich śladów użytkowania. Warto skorzystać . Najczęściej rodzina, czy znajomi nie chcą od nas pieniędzy, ale na pewno ucieszą się z prezentu dla swojego dziecka. No i ostatnia wskazówka – uważajcie z ilością ubranek. Wspomniałam , że dzieci szybko wyrastają, ale być może planujecie drugie dziecko? Wówczas szafa zapełni się dwukrotnie. Ja mam trójkę dzieci i – uwaga – trzech chłopaków. W ich szafie panuje istny armagedon. Ciuchy po Alusiu zostają dla Mateuszka, a po nim dla Filipka. Do tego dochodzą jeszcze znajomi, których szafa też pęka w szwach i chętnie ją odchudzą przekazując „wyrośnięte” ubranka mi  😉 O tym, jak poskromić szafę, kiedy ma się trójkę synów mogłabym chyba napisać osobny tekst 😉

Wracając do tematu wyprawki…

Od czego zacząć?

Zostając pierwszy raz rodzicem, można więcej czasu poświęcić na zakup właśnie ciuszków. Ja w ciąży z Alusiem od tego rozpoczęłam, bo im mniejszy brzuszek tym chętniej chodzi się po sklepach i spokojnie wybiera. Jak kupujecie nowe (co najczęściej zdarza się debiutującym rodzicom) idźcie z koleżanką, doświadczoną mamą. Jest wtedy szansa, że nie kupicie rzeczy zbędnych, a dodatkowo nie narazicie się na niepotrzebne wydatki (no i oszczędzicie miejsce w szafie) 😉 Oprócz tego, żeby nie kupować  dużo ubranek, nie sugerujcie się też, że wszystkie noworodki noszą rozmiar 56, bo tak nie jest. Aluś urodził się malutki (całe 2940) i rozmiar 56 był dla niego za duży. Czasami dziecko może urodzić się większe niż się spodziewaliście i ten – podobno najodpowiedniejszy rozmiar – będzie za mały. Tak więc moja rada – od 56 do nawet 68 (jeżeli będzie za duży, przyda się oczywiście na później). Zresztą… rozmiar rozmiarowi nie równy. Przy zakupie ubranek musicie wziąć pod uwagę jeszcze jedną, bardzo istotną rzecz – porę roku, kiedy Wasze maleństwo pojawi się na świecie. Wiadomo, że latem nie kupicie grubego kombinezonu.

No dobrze, to teraz lista. Zaserwuję Wam niezbędnik, z którego korzystałam przy pierwszej ciąży, ale uwaga – lista jest zmodyfikowana, bo za każdym razem do przygotowania wyprawki podchodziłam troszkę inaczej

W kwestii zakupu ubranek trzykrotnie korzystałam z poniższej listy. Nic się nie zmieniło poza tym, że prawie wszystkie dostałam po synku koleżanki 😉 (dzięki, Magda)

– pajacyki bawełniane na napy, rozpinane na całej długości ok. 6 szt
– body bawełniane po 3 sztuki z długim i 3 sztuki z krótkim rękawem
– bawełniane bluzeczki lub kaftaniki po 3 sztuki
– bawełniane śpioszki 4 sztuki
– skarpetki po 3 sztuki z cienkich i 3 sztuki grubszych
– bluzy lub sweterki po 3 sztuki
– ciepły bawełniany dresik po 2 sztuki
– czapeczki osłaniające uszy po 3 sztuki cieplejszych i 3 sztuki cienkich bawełnianych

Pamiętajcie, że bielizna i odzież dla dzidziusia pozostają w bezpośrednim kontakcie z jego skórą. Zwróćcie więc uwagę na materiał – ubranka powinny być wykonane z naturalnych włókien. O tym, żeby wszystkie ciuszki były wyprane w proszku dla niemowląt i wyprasowane chyba wspominać nie muszę.

rzeczy niezbędne do pielęgnacji maluszka:

Z mojego doświadczenia wynika, że to jeden z najtrudniejszych etapów przygotowywania wyprawki. Sklepy mają tak duży wybór, że trudno się zdecydować. Oliwka czy mleczko do pielęgnacji? Płyn do kąpieli czy mydełko? U mnie, z każdą kolejną ciążą, ta część wyprawki była zupełnie inna. Dla Alusia szukałam po prostu najlepszych kosmetyków – krem na odparzenia, krem przeciw odparzeniom, puder do pupy,oliwka, balsam, płyn do kąpieli, krem do twarzy, krem na cieminiuchę, emulsję do kąpieli, a i tak zastanawiałam się, czy wszystko mam. No wiadomo – pierwsze dziecko. Dla Mateuszka kupiłam podstawowe kosmetyki tej samej marki – balsam, płyn do kąpieli i krem do pupy, a dla Filipka mydełko, mały krem do pupy i krem do ciała. Nie warto kupować dużych opakowań. Może okazać się, że maluszek ma wrażliwą skórę i zakupiony przez Was kosmetyk go uczula.

Z kolejnych artykułów pielęgnacyjnych oczywiście nawilżane chusteczki, kilka fiolek soli fizjologicznej do przemywania oczu i coś do przemywania pępka. Celowo napisałam „coś”, bo biorąc pod uwagę moje doświadczenia –  standardy pielęgnacji noworodka mogą się w każdej chwili zmienić. U mnie, przy każdym z chłopaków, były inne opinie. Pępek Alusia miałam przemywać gazikiem nasączonym spirytusem (leko), Mateuszkowi gazikiem z ciepłą wodą, a Filipkowi po prostu suchym gazikiem. I weź bądź tu mądry. Tak więc – kupcie octeinsept i jałowe gaziki. Na pewno się nie zmarnują, a w szpitalu dowiecie się, jak pielęgnować. Obok kosmetyków nie może zabraknąć:

– pieluchy tetrowe ok. 20 sztuk
– pieluchy jednorazowe newborn, osobiście radzę jedną paczkę na początek, bo pieluszki też mogą podrażniać delikatną skórę maleństwa, albo mogą być za małe. Warto to najpierw sprawdzić
– wanienka na pewno. A stojak? No jest niby przydatny, ale zajmuje sporo miejsca. Jak macie małe mieszkanie, nie jest to niezbędny gadżet. My teraz mamy zwykłą wanienkę z Ikei. Jest mała i w ciągu dnia spokojnie mieści się w łazience, a do kąpieli stawiamy ją na komodzie w pokoju.
– termometr do mierzenia temperatury wody? No miałam, raz – oczywiście przy pierwszym dziecku. Potem sprawdzałam temperaturę łokciem
– miękki ręcznik do kąpieli z kapturkiem. Kupiłam dwie sztuki i w zupełności wystarczyły. Teraz mam trzy, bo dostałam 😉
– przewijak, najlepiej taki na łóżeczko
– miękka szczotka do włosów (na wypadek ciemieniuchy) i nożyczki do obcinania paznokci z zaokrąglonymi końcówkami, albo małe obcinaczki. Są też takie małe zestawy kosmetyczne, pokusiłam się i kupiłam. Okazał się jednak zbędny, więc nie polecam
– do czyszczenia noska frida. Jest wygodna i przede wszystkim bezpieczna. Używa się w ogóle jeszcze gruszek?

Do karmienia:

– laktator. Czy jest niezbędny? Pierwszy kupiłam ręczny. Beznadziejny! Nie dość, że ręka bolała po paru naciśnięciach, to jeszcze pokarm ledwo schodził. Szybko pobiegłam po elektryczny. Był w całkiem przyzwoitej cenie i zdał egzamin na 5. Tak było z Alusiem. Wiadomo – debiut i brak pojęcia o tych gadżetach. Z Mateuszkiem, nauczona doświadczeniem, od razu zaopatrzyłam się w elektryczny. A z Filipkiem? Właściwie nie mam. Leży w szafie, pożyczony. Użyłam go parę razy i tylko po to, żeby tata mógł małego karmić na wieczór butelką. Zawsze karmiłam piersią, teraz też nie jest inaczej. Słyszę o mamach, które walczą o każda kroplę pokarmu – laktatorem. Przyznaję, że trochę mnie to dziwi, bo nic nie jest w stanie pociągnąć cyca tak jak dziecko. Odciągając pokarm nie raz denerwowałam się, że go nie ma, a po przystawieniu malucha zastanawiałam się skąd on to wyssał. Zresztą… o laktacji i karmieniu piersią też przygotuję dla Was osobny tekst.
– butelki plus parę smoczków – jeżeli będziecie karmić piersią, na początek wystarczy po jednej sztuce 125 ml i 250 ml. Filip zaraz skończy 6 miesięcy, a ja nadal używam tylko 125
– szczotka do mycia butelek. Pff… po co? Ja myję ręką 😀
– sterylizator do butelek? No przydatny gadżet, ale nie niezbędny. Są też woreczki do mikrofalówki (jeżeli takową posiadacie), można też butelki i smoczki wyparzać wrzątkiem. Dojrzałam do tego razem z pojawieniem się trzeciego dziecka 😉 No, ale jeżeli stwierdzicie, że sterylizator jest rzeczą must-have to – jeżeli macie kuchenkę mikrofalową –  warto kupić właśnie taki. Jest dużo tańszy, a równie dobry jak elektroniczny
– podgrzewacz do butelek. No ja teraz nie mam, ale zaczyna mi go brakować (chyba czas najwyższy, żeby go kupić) Karmię piersią to i mleka podgrzewać specjalnie nie muszę. No, ale teraz Filipek zajada już obiadki. Podgrzewamy je na parze. Da się? No da się, ale podgrzewacz jest znacznie wygodniejszy i tu zdania nie zmienię.

Do snu:

– łóżeczko plus odpowiedni materacyk, najlepiej kokosowo-gryczany. W kwestii zakupu łóżeczka mieliśmy z mężem dość długą dyskusję. Ja chciałam tradycyjne, drewniane, takie ładne z uroczymi obrazkami. On za to uparł się na turystyczne. Ostatecznie stanęło na jego. Kupiliśmy. No ładne jest, owszem. Niebiesko – szare, ma daszek z misiami, zamontowany przewijak, a nawet płozy do bujania. I tak sobie stoi. No właśnie, stoi. Na palcach jednej ręki mogę zliczyć, ile razy Filip w nim spał. Nasza najmłodsza latorośl, w przeciwieństwie do swoich braci, jest okropnie wrażliwa na dźwięki. Jeszcze niedawno potrafiło go obudzić nawet burknięcie własnego brzuszka, a łóżeczko turystyczne przeokropnie szeleści. Na dodatek materacyk trochę się chwieje. Przy każdym, choćby delikatnym ruchu, Filip się budził. Niestety obniżenie materaca nie jest dobrym rozwiązaniem, bo po prostu byłby za nisko. Po długich negocjacjach, ostatecznie racja wyszła po mojej stronie i rozglądamy się właśnie za łóżeczkiem tradycyjnym.
– prześcieradło frotte z gumką, wystarczą 3 sztuki
– bawełniana pościel w delikatnych pastelowych kolorach plus hipoalergiczne wypełnienie do pościeli. Zbędny wydatek, przynajmniej na początek. My mamy, ale nie używamy. Zdecydowanie lepszy jest większy kocyk, albo śpiworek
– ochraniacz na łóżeczko, często dostępny w zestawach razem z pościelą. Jako, że – póki co – nie mamy łóżeczka tradycyjnego, nie korzystamy również z ochraniacza.
– cienki i grubszy kocyk
– rożek do karmienia, który przyda się jeszcze podczas pobytu w szpitalu

Na spacer:

– przede wszystkim wózek. Doświadczenie nauczyło mnie że najistotniejszą rzeczą przy wyborze wózka jest jego waga. Powinien mieć ok. 12-15 kg. Cięższe wózki są niewygodne i niepraktyczne, ciężko się je prowadzi i przede wszystkim nie poradzicie sobie z wniesieniem go po schodach (przecież nie wszędzie są windy). Ja tak miałam z Alusiem. Kupiliśmy wózek dwufunkcyjny, cholernie ciężki, z beznadziejną spacerówką, którą zresztą szybko zamieniliśmy na parasolkę. Jeżeli jesteście zmotoryzowani zdecydowanie polecam wózek wielofunkcyjny, czyli gondola, fotelik i spacerówka (najlepiej wszystko montowane na jednym stelażu) Takie zestawy często wychodzą taniej, (warto poszukać w internecie), ale nie kupujcie „na ślepo”. Ja byłam tak inteligentna za pierwszym razem. Jak znajdziecie model, który Was interesuje, przejdźcie się do sklepu, żeby obejrzeć go przed zakupem. Dzięki temu sprawdzicie, jak się prowadzi i ile w rzeczywistości waży. Po takim dokładnym rozpoznaniu z pewnością dokonacie właściwego zakupu. Nie polujcie na markowe wózki, bo drogi nie zawsze oznacza dobry. My się na tym nieźle przejechaliśmy. Dla Filipa kupiliśmy wózek używany, przez internet. Na zdjęciach wyglądał bardzo dobrze, no i marka porządna. Pojechaliśmy, obejrzeliśmy. No jest super, duża gondola, fotelik jak nowy, zadbana spacerówka, no i dobrze się prowadzi. Bierzemy. No i klops. Wychodzę na pierwszy spacer z Filipem, próbuję zejść po schodach, zgodnie z maminym sposobem, schodek po schodku, na tylnych kołach. Szybko zorientowałam się, że amortyzatory były chyba montowane z myślą o spacerach po wiejskich drogach i plaży nad morzem. Miałam poważne wątpliwości, czy wyjść po raz kolejny na spacer. O zniesieniu go nie było mowy, bo za ciężki. Szybko się go pozbyliśmy i kupiliśmy inny. Mam nauczkę, że przy  zakupach (tutaj akurat wózka) nie warto sugerować się jego marką.

– pościel do wózka. Według mnie zbędna. Wystarczy kocyk.
– torba na rzeczy niezbędne podczas spaceru. Nie wszystkie wózki mają ją w wyposażeniu, a jest przydatna bez dwóch zdań.

Ta lista to rzeczy niezbędne do powitania dziecka na świecie. Najlepiej zaopatrzyć się w nie przed porodem. Resztę możecie kupić po powrocie do domu – karuzelę na łóżeczko, zabawki do wózka, dodatkowe upiększenia do pokoju dziecka, niania elektroniczna i co tam sobie wymarzycie.

Pamiętajcie, dzidziuś może będzie chciał wcześniej przyjść na świat, więc ostatni dzwonek na kompletowanie wyprawki to 8. miesiąc. Powodzenia!

 

  • Pracownik-matka

    Udostępnij...200Pracownik-matka to podobno najlepszy pracownik. Jest zorganizowana, perfek…
  • Matka Polka czy kura domowa?

    Udostępnij...1300Niedouczona i gruba? Kobieta z tłustymi włosami, ubrana w rozciągnięte dr…
  • Dzieciństwo dawniej, dzieciństwo dziś

    Udostępnij...2100Kiedyś wyznacznikiem dobrej zabawy były brudne spodnie, siniaki i zdarte …
Pokaż więcej podobnych postó
  • Krew pępowinowa – dlaczego warto ją bankować?

    Udostępnij...100Czym jest krew pępowinowa? Dlaczego nazywa się ją bezcennym darem? Czy war…
Pokaż więcej  Ciąża

Jeden komentarz

  1. Langdon

    2 maja 2017 at 20:52

    Świetny artykuł 🙂 a dla dopełnienia efektu zapraszam na http://www.bazik.pl – napewno każdy znajdzie jakiś wzór opaski dla siebie 😉

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz też

Skończył się urlop macierzyński. Co dalej?

Udostępnij...000Skończył się urlop macierzyński. Wykorzystałaś już wszystkie możliwe dni, …