Strona główna Dziecko Co-sleeping, czyli moda na spanie z dzieckiem w łóżku

Co-sleeping, czyli moda na spanie z dzieckiem w łóżku

13
0

Słyszeliście kiedyś o tzw. co-sleeping? To nic innego, jak po prostu spanie z dzieckiem w łóżku. Dlaczego postanowiłam o tym napisać? A to dlatego, że jestem w tym temacie na bieżąco. Tak – śpimy z Filipkiem w jednym łóżku. Wiem, że współspanie jest wciąż tematem tabu i wzbudza wiele kontrowersji, ale cieszę się, że ma też swoich zwolenników.

Nikt mi nie powie, że nasze babcie i prababki nie dzieliły łóżka ze swoimi dziećmi. Duża, w tamtych czasach, rodzina i często kiepskie warunki mieszkaniowe nie pozwalały na to, aby każdy członek rodziny miał swoje łóżko. Inna sprawa jest taka, że współdzielenie łóżka z maluchem było po prostu wygodne. Dzisiaj niestety istnieje w tej kwestii wiele sprzecznych opinii. Śpisz z dzieckiem w łóżku? Przecież to niebezpieczne, nie jest dobre ani dla dziecka, ani dla rodziców, później będzie ciężko przekonać malucha do spania u siebie. Co-sleeping  ma swoich przeciwników, ale na szczęście spanie ze swoją pociechą ma tendencję wzrostową.

Ja osobiście, nie widzę w tym nic złego, że Filip śpi z nami. Jednak na początku nie było to tak oczywiste i wcale tego nie planowaliśmy. Od urodzenia spał w gondoli, wstawałam do niego w nocy na karmienie i odkładałam z powrotem. Jak mówiłam – tak było na początku. Potem przeszliśmy do etapu – budzi się, biorę go na karmienie, oboje zasypiamy, a po moim przebudzeniu wraca z powrotem do siebie. Z czasem sytuacja uległa znowu zmianie, bo Filip zaczął spać z nami przez całą noc, a teraz – zasypia u siebie, a po pierwszej pobudce wędruje do nas i już tak śpi do rana.

Dlaczego śpimy z dzieckiem?

No cóż… wiele mam decyduje się na takie rozwiązanie, bo jest to po prostu wygodne. Tak było też w moim przypadku. Dopóki Filipek ładnie przesypiał noc, nie było problemu i po karmieniu wracał do siebie. Wątpliwości zaczęły się, kiedy kilkakrotne wstawanie w ciągu nocy dało mi ostro w kość i chodziłam kompletnie nieprzytomna. Przecież mam jeszcze dwóch synów – rano muszę wstać, zrobić śniadanie i zaprowadzić ich do szkoły. Filipa cały czas karmię piersią i nie ma chyba nic zaskakującego w tym, że budzi się jeszcze w nocy. Sen w naszym łóżku to nie tylko wygoda dla mnie, ale też poczucie bliskości i bezpieczeństwa dla niego. Nie ma potrzeby wstawania, często wielokrotnego w ciągu nocy. Nie ma tym samym niebezpieczeństwa, że karmiąc – przykładowo – na fotelu, usnę, a dziecko wypadnie mi z rąk. Wiem, wiem – dość mocne spostrzeżenie, ale nikt mi nie powie, że matka karmiąca nie jest zmęczona nocnymi pobudkami i nie istnieje choć minimalne prawdopodobieństwa uśnięcia w trakcie karmienia. W moim przypadku jest jeszcze jeden argument. Chorując na padaczkę, nie mogę sobie pozwolić na kompletne wycieńczenie organizmu cogodzinnymi pobudkami i tym samym praktycznie brakiem snu. Być może chcę się trochę usprawiedliwić, ale wierzcie mi – strach bierze górę. Kiedy Filip śpi z nami, jestem po prostu spokojniejsza.

To teraz trochę teorii

Udowodniono, że spanie z dzieckiem w jednym łóżku zmniejsza ryzyko wystąpienia nagłej śmierci łóżeczkowej (badania przeprowadzone przez amerykańskich badaczy). Doskonałym przykładem jest Japonia, która ma najniższy wskaźnik wystąpienia SIDS na świecie, a to właśnie bliski kontakt z maluchem i karmienie piersią są tutaj zupełnie normalne. Wydaje Wam się to niemożliwe? Faktycznie wiele teorii głosi, że śpiące w naszym łóżku dziecko narażamy na niebezpieczeństwo, bo istnieje ryzyko przygniecenia, zawinięcia się w kołdrę rodziców, albo przyduszenia poduszką buźki. No właśnie nie. Wierzcie mi – jeżeli zachowane są odpowiednie warunki spania ( o tym będzie poniżej), nie ma takiej możliwości. Filipek śpi  bez poduszki, na twardym materacu, a przykrywamy go nie naszą kołdrą tylko jego kocykiem. Poza tym niejednokrotnie budzę się w nocy i sprawdzam, czy wszystko w porządku. Jestem znacznie spokojniejsza, bo mam go obok siebie i wiem, że w każdej chwili mogę zareagować. Filip uwielbia spać na brzuszku. Parę razy próbowaliśmy położyć go w swoim łóżeczku. Ostatecznie wylądował i tak u nas, bo nie mogłam zasnąć i wstawałam co chwilę sprawdzać, czy oddycha.

Chcecie więcej argumentów? Otóż dzielenie łóżka z dzieckiem bardzo pozytywnie wpływa na karmienie piersią.  Śpiący obok mamy maluszek ma ciągły dostęp do piersi . Może zwiększyć się zatem częstotliwość karmień, a tym samym przekazujecie dziecku więcej przeciwciał i składników odżywczych.

Jeszcze więcej? Dzięki poczuciu bezpieczeństwa i bliskości rodzica, w organizmie dziecka wydziela się oksytocyna, która działa uspokajająco i wyciszająco. Mogę potwierdzić – Filip od czasu, kiedy wprowadził się do naszego łóżka, znacznie lepiej śpi. Oczywiście bywają momenty, że wojuje w nocy, ale nie jest to płacz, czy marudzenie. On po prostu czuje się wyspany. Leży sobie, przygląda się nam i uśmiecha.

Sporo plusów, ale są też minusy

No niestety zawsze są dwie strony medalu, również w tym przypadku. Po pierwsze i dość oczywiste – wspólne spanie w łóżku może być po prostu niewygodne. Wbrew pozorom maluszek zabiera nam sporo miejsca, bo mama podświadomie zachowuje bezpieczną odległość od dziecka, a więc miejsca naturalnie robi się mniej. W takim przypadku rodzice mogą być zatem niewyspani, albo jedno z nich (najczęściej tata) ląduje na kanapie. No i tutaj kolejny minus – negatywny wpływ spania z dzieckiem na relacje w związku. Niestety, co-sleeping może niekorzystnie wpłynąć na intymność między partnerami, a jak dodatkowo dziecko późno zasypia (bo, np. zaczyna ząbkować – jak Filip) – o wieczornych, czułych rozmowach, obejrzeniu w łóżku filmu czy zagraniu, np. w scrabble, na jakiś czas można zapomnieć. Na szczęście wiele tatusiów to rozumie 😉

No a jak to jest z tym bezpiecznym spaniem?

Przy zachowaniu odpowiednich warunków, współspanie nie jest bardziej niebezpieczne niż spanie dziecka we własnym łóżeczku. Jakie to warunki?

  • Nie bierzcie dziecka do łóżka, gdy jesteście pod wpływem alkoholu, narkotyków czy leków psychotropowych – to chyba oczywiste
  • Spać z dzieckiem nie powinni też nałogowi palacze (nawet gdy nie palą papierosów w domu). Badania pokazują, że poziom prolaktyny odpowiadającej za świadomość mamy na potrzeby dziecka gwałtownie się obniża od nikotyny
  • Do wspólnego spania nie bierzcie wcześniaków i noworodków z niską masą urodzeniową.
  • Zrezygnujcie z puchowych poduszek, kołder, narzut i innych miękkich przedmiotów
  • Nie kładźcie malucha między sobą i partnerem

Podsumowując…

Podobno dziecko prędzej, czy później wyląduje w łóżku rodziców. Może raz, może dwa, a może znacznie więcej. Nie ma sensu sugerować się zakazami, czy nakazami. To rodzice najlepiej znają swoją pociechę i wiedzą, co będzie dla niej najlepsze. Najważniejsza jest zatem edukacja rodziców w kwestii bezpiecznego snu i zachowania odpowiednich warunków co-sleepingu.

A na koniec mam jeszcze ciekawostkę dla tych z Was, którzy mają wątpliwości, czy co-sleeping jest bezpieczny

infografika dotycząca co-sleepingu i ryzyka SIDS

 

 

Pokaż więcej podobnych postó
Pokaż więcej  Dziecko

13 komentarzy

  1. Wyrodna Matka

    30 grudnia 2016 at 15:01

    Ha! Z naszym współspaniem było dokładnie tak jak w waszym przypadku. Też tego nie planowaliśmy i też przeszliśmy przez wszystkie stadia, o których pisałaś. Dodatkowo, teraz, gdy wróciłam do pracy nie mogę pozwolić sobie na nieprzespane noce, muszę być w formie w pracy, a że nadal karmię, to wszystko jest łatwiejsze. Karmimy się przez sen i oboje jesteśmy szczęśliwi 🙂
    Początkowo miałam jeszcze obawy, że przecież wszyscy mówią, żeby tego nie robić, bo się za bardzo przyzwyczai, ale potem trafiłam na artykuł Agnieszki Stein na ten temat i przestałam się martwić. Śpimy razem od pierwszej pobudki na jedzenie do rana 🙂

    Odpowiedz

    • Beata

      31 grudnia 2016 at 14:48

      Doskonale Cię rozumiem. Ja co prawda do pracy jeszcze nie wróciłam, ale Filip ząbkuje i bardzo źle to znosi (ma 7 mcy i trzy zęby, a teraz idą kolejne trzy naraz).W nocy potrafi budzić się co godzinę. Nie wyobrażam sobie, jak mogłabym go teraz „przeprowadzac” do swojego łóżeczka.

      Odpowiedz

  2. Magdalena

    30 grudnia 2016 at 15:50

    Nigdy nie spałabym z moim dzieckiem. Od początku śpi w sowim łóżeczku i jest nam dobrze.

    Odpowiedz

    • Beata

      31 grudnia 2016 at 14:28

      Ja z dwoma starszymi też nie spałam. Teraz tak jakoś mi lepiej i wcale tego nie żałuję 😉

      Odpowiedz

  3. Zbieraj się

    23 stycznia 2017 at 10:15

    Też nie planowaliśmy, a śpimy już 10 miesiąc. Co prawda na początku, jak była malutka, spała w koszu Mojżesza obok nas, ale w połowie nocy i tak lądowała w moich ramionach. Teraz powoli chciałabym ją przestawić na swoje łóżko, ale akurat weszliśmy w okres kiedy liczy się MAMA i nic więcej.

    Odpowiedz

    • Beata

      23 stycznia 2017 at 10:44

      Filipek niedawno skończył 8 miesięcy i gdzieś od 2 tygodni śpi w swoim łóżeczku. Z „przeprowadzką” nie było żadnego problemu. Co prawda nadal budzi się w nocy (karmimy się piersią), ale potem bez problemu wraca do siebie 🙂

      Odpowiedz

  4. Agni

    23 stycznia 2017 at 10:19

    Kiedy córcia się urodziła to ze względu na karmienie nocne spała z nami przez jakieś 2-3 miesiące, potem wylądowała w łóżeczku. Teraz ma dwa i pół roku i chyba jakiś skok rozwojowy bo znów przez nocne pobudki znalazła się w naszym łóżku… Co ciekawe w swoim się budzi z krzykiem w nocy, z nami śpiąc – już nie… Mam świadomość że nie można przesadzać i niedługo córka znów będzie musiała znaleźć się w swoim łózku, ale zobaczymy jak to będzie. Pozdrawiam 🙂

    Odpowiedz

    • Beata

      23 stycznia 2017 at 10:47

      Podobno dzieci same dojrzewają do „przeprowadzki” 😉 Filip ma 8 miesięcy i chyba sam chciał do siebie, bo od 2 tygodni zajął swoje łóżeczko i nie ma z tym żadnego problemu. Oczywiście nie wykluczam możliwości, że kiedyś znowu mu się zachce, ale nie widzę w tym nic złego. Mój średniak też jeszcze czasami lubi się poprzytulać u nas w łóżku 🙂

      Odpowiedz

  5. yakie fayne

    23 stycznia 2017 at 10:28

    spałam z Młodą gdy się urodziła i tak gdzieś przez 1 mc. potem spała koło nas w łóżeczku.
    Czasem gdy się obudziła i miała zły sen pozwalaliśmy jej zostać z nami. jednak zawsze mając na uwadze to, żeby za bardzo się do tego spania z rodzicami nie przyzwyczaiła.
    córka naszych znajomych ma 7 lat i do tej pory z nimi śpi 🙂

    Odpowiedz

    • Beata

      23 stycznia 2017 at 10:50

      Wszystko zależy od dziecka. Filip, np. sam się „przeprowadził” w wieku 7 miesięcy. Zauważyliśmy, że chyba lepiej spało mu się u siebie w łóżeczku i się nie pomyliliśmy 🙂 Teraz to czasem mi jego brakuje, kiedy on smacznie sobie śpi u siebie 😉

      Odpowiedz

  6. Kat Nems

    23 stycznia 2017 at 11:32

    ja to nazywam: nocne migracje ludów! :))

    Odpowiedz

  7. CzarnaSowa

    23 stycznia 2017 at 11:43

    Nie spaliśmy ze swoimi dziećmi, ale kiedy przychodzili do nas do łóżka to przytulaliśmy i czasem zdarzało się im jeszcze podrzemać z nami. Wyjątkiem było kiedy były malutkie, a ja karmiłam piersią i nie miałam w nocy siły żeby odkładać maleństwo do łóżeczka.Nie widzę w tym nic złego, ale jednak dziecko powinno mieć swoje miejsce do spania.

    Odpowiedz

  8. Agnieszka/Agumama

    23 stycznia 2017 at 23:52

    Mój partner nie do końca to rozumie, nie do końca to lubi.
    Przyznaję, że rozpychający się 3-latek (a czasami dwóch 3-latków) to mało komfortowe warunki spania.
    Niemniej i z wygody (gdy się karmiliśmy) i z konieczności (gdy choroba, gorączka i chcę mieć dziecko blisko żeby monitorować sytuację) i z potrzeby bliskości (moi synowie mają fazy, jak wzloty i upadki) są takie okresy kiedy dzieci spią z nami.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz też

Skończył się urlop macierzyński. Co dalej?

Udostępnij...000Skończył się urlop macierzyński. Wykorzystałaś już wszystkie możliwe dni, …