Strona główna Dziecko Odżywianie Rozszerzanie diety dziecka

Rozszerzanie diety dziecka

8
0
Rozszerzanie diety rozpoczynamy od warzyw

Słyszeliście o schemacie żywienia niemowląt? Możecie o mnie pomyśleć „wyrodna matka”, ale jeszcze do niedawna wiedziałam o nim tylko tyle, że stworzony został przez specjalistów i podobno ma pomóc młodym rodzicom, jak najzdrowiej karmić swoje dzieci. Filip 18 grudnia skończył 7 miesięcy, a ja właśnie zorientowałam się – o rzesz w mordę, wszystkiego muszę uczyć się od nowa.

Oczywiście nie oznacza to, że w menu chłopców gościły zupy w proszku, fast-foody, a podstawowym napojem była cola. Rok karmiłam ich piersią, później stopniowo wprowadzałam nowe smaki. Filip 18 grudnia skończył 7 miesięcy i nadal „wisi na cycu”. Jakiś miesiąc temu zaczęliśmy rozszerzać dietę. Wprowadziłam już 2 posiłki dodatkowe – raz owoc, raz warzywo, albo warzywo z mięskiem/rybką. Problem polega na tym, że poszłam trochę na łatwiznę i postawiłam na słoiczki. Prawdę mówiąc wcale nie jestem z tego dumna. Filip jest moim trzecim synem, więc temat rozszerzania diety powinnam mieć w małym paluszku. Mogę usprawiedliwić się jedynie tym, że różnica wieku między chłopakami jest dość spora to i uczę się od nowa. Poza nakierowaniem przez pediatrę, buszowałam więc po internecie w poszukiwaniu informacji, bo rozszerzanie diety niemowlaka to nie kaszka z mleczkiem.

Schemat żywienia niemowląt

Zgodnie z zaleceniami WHO podstawą żywienia niemowląt do 12 m.ż. jest mleko – matki, albo – jeżeli nie może karmić – mleko modyfikowane/preparat mlekozastępczy. Należy też podkreślić, że dziecko karmione piersią do 6 m.ż. nie potrzebuje nic poza „cycem” – ani soczków, ani herbatek, ani nawet wody. Produkty uzupełniające (tak określają je specjaliści) wprowadza się, kiedy naturalny pokarm nie jest już wystarczający do zaspokojenia potrzeb odżywczych niemowlęcia. Następuje to po pierwszym półroczu jego życia. Rozszerzanie diety trwa przez kolejne 6 miesięcy, w czasie których podajemy dania w różnej konsystencji – papki, papki z grudkami, rozdrobnione i posiekane warzywa, aż do takich, które dziecko może zjeść samodzielnie rączką. (Istnieje też metoda BLW, która pomija etap papek i posiekanych warzyw, ale o tym później).

W kwestii wyboru wprowadzanych nowości rodzic decyduje, co i kiedy poda dziecku, ale to maluch decyduje, czy zje i ile zje. Zaleca się jednak, żeby na pierwszy ogień poszły warzywa, bo mają bardziej wyrazisty smak i aromat. Podając na początku owoc, dziecko może później odmówić zjedzenia marchewki, czy ziemniaka. Nowe smaki powinno wprowadzać się stopniowo, w odstępie kilku dni. W kolejnych etapach wprowadzamy mięso, ryby, owoce i produkty mleczne (jogurt naturalny, twarożek…). Podczas rozszerzania diety musicie obserwować, czy maluch nie ma żadnych problemów zdrowotnych – bólu brzuszka, zaparć, biegunki, wysypki. Jak wszystko jest w porządku – serwujcie kolejny smak.

Co do ilości – na początku dziecko zje niewiele. Zaleca się podawanie po 3-4 łyżeczki (czasami mniej). Często okazuje się, że już na samym początku maluch ma odruch wymiotny. U nas tak było. Przy pierwszej marchewce Filip zaczął się krztusić (ja niepotrzebnie spanikowałam, bo organizm potrafi przecież bronić się sam). Nie warto się zniechęcać i dramatyzować. Być może maluchowi akurat teraz ten smak nie przypadł do gustu. Czasami nowości trzeba podawać kilkanaście razy, zanim zostaną zaakceptowane.

Gotowość dziecka

No właśnie – schemat schematem, a co z gotowością dziecka do poznawania nowych smaków? Obserwujcie swojego malucha. Są pewne zachowania, które świadczą o tym, że chętnie spróbuje czegoś innego niż pokarm matki. Jakie je rozpoznać?

– podobno do pierwszego niemlecznego posiłku dziecko jest gotowe kiedy samo siada. W tej kwestii mam jednak pewne obiekcje. Rozwój dziecka nie ma sztywnych reguł. Jeden maluch może już siadać w wieku 6 miesięcy, inny nie będzie tego potrafił nawet w 8 miesiącu życia. Oczywiście nie ulega wątpliwości, że karmienie dziecka siedzącego jest znacznie wygodniejsze, ale według mnie nie jest to priorytetowy znak gotowości. Filipek jeszcze nie siedzi, karmię go łyżeczką na kolanach i też dajemy radę.

– dziecko nie wypycha łyżeczki językiem. I tu się zgodzę, bo u nas dokładnie tak było. Dopiero po jakimś czasie buzia sama otwierała się na widok łyżeczki 🙂

– zainteresowanie dziecka rodzinnymi posiłkami. Uważnie patrzy, kiedy pozostali członkowie rodziny jedzą obiad, przełyka ślinę, wyciąga rączki

– umiejętność chwytania przedmiotów i przekładania ich z rączki do rączki

Pamiętajcie, że każde dziecko jest inne i każdy mały organizm nie rozwija się w tym samym tempie. Musicie obserwować malucha i świadomie podjąć decyzję o wprowadzeniu nowych pokarmów. Kiedy dziecko nie jest jeszcze gotowe, nie ma sensu sztywno trzymać się kalendarza rozszerzania diety.

Słoiczki, czy domowe zupki?

Temat rzeka, który wzbudza wiele kontrowersji. Dlaczego? A to dlatego, że mimo zapewnień producentów o przygotowywaniu dań wyłącznie z ekologicznych upraw i zdrowej żywności, tak naprawdę nie znamy pochodzenia tych produktów. Ja mimo wszystko poszłam na łatwiznę i postawiłam na słoiczki, ale – jak już wspominałam – wcale nie jestem z tego dumna. Poszukując informacji czy słoiczki są ok, trafiłam na facebookową grupę Rozszerzanie diety niemowląt po 6. miesiącu (którą Wam oczywiście polecam) To kopalnia wiedzy z mnóstwem przepisów i wskazówek dotyczących rozszerzania diety po 6. miesiącu życia.

Szybko zrobiłam rekonesans i zapytałam o opinie na temat podawania dziecku dań w słoiczkach.  Zdania są oczywiście podzielone. Jedne mamy nie mogą przekonać się do „gotowców”

” Sama bym nie podała słoiczka, nie i już, kwestia niewiary w brak konserwantów i idealnych warunków produkcji.” Dominika S.

„Dla mnie słoik to taki dziecięcy fast food – nie podaję.” Paulina S.

Inne nie widzą w słoiczkach nic złego

ze słoiczkami to nie ma się co przejmować jedne mamy tylko słoiki dają a inne tylko gotują”  Aleksandra Ś.

„też zaczęłam od papek, bo się tak trochę bałam blw. Podaję mu i słoiczki, i swoje zupy.” Gabriela

Specjaliści twierdzą, że zarówno po jednym jak i po drugim rodzaju posiłków dzieci rozwijają się tak samo dobrze. O tym, czy podawać dziecku zupkę ze słoiczka czy z domowego garnuszka, decyduje oczywiście rodzic (zanim sięgniecie po gotowe danie, uważnie czytajcie etykiety. Niektóre „gotowce” zawierają dużo cukru i wypełniaczy).

Metoda BLW (poza tym, że dziecko może samo sobie wybrać, co zje)polega na tym, że maluch je sam. BLW, czyli jem co lubię

Wydawało mi się, że kiedyś metoda BLW nie była tak popularna jak teraz. Okazuje się jednak, że była jeszcze przed słoiczkami i papkami, tylko nikt jej tak nie nazywał (opinia jednej mamy z grupy). Osobiście marzy mi się, żeby podawać Filipkowi coś „normalnego”, ale kompletnie nie wiem od czego zacząć. Maluch nie siedzi, a ja dodatkowo jestem przerażona na myśl że mogłabym dać mu coś bardziej „stałego” (nie w papce). Metoda BLW (poza tym, że dziecko może samo sobie wybrać, co zje) polega na tym, że maluch je sam. Nie potrafiłam sobie wyobrazić, jak mogłabym podać Filipowi do ręki marchewkę, czy brokuła. Pierwsze zakrztuszenie skończyłoby się prawdopodobnie złapaniem telefonu z wybranym numerem na pogotowie. Moje obawy jednak rozwiały mamy z grupy. Do metody BLW należy po prostu podchodzić stopniowo

„z przejściem z papek na bardziej stały pokarm ja przechodziłam stopniowo, najpierw blendowalam wszystko na gładka masę później zostawiałam jeden składnik np ugotowana marchew i dusiłam widelcem później mięsko kroiłam i tak stopniowo. Oczywiście najpierw mały wypluwał to co bardziej stałe ale z czasem się przyzwyczaił. Na samym początku dostał chrupka kukurydzianego (wiem ze nie od tego powinno się zaczynać) ale chciałam zobaczyć jak sobie radzi z przeżuwaniem. I u nas akurat było Ok, syn miał już pare zębów wiec szło mu to dobrze. Później dostał kawałek jabłka do ręki pod okiem mamy zjadł a w sumie bawił się świetnie..🙂 wszystko przyjdzie z czasem ale trzeba powoli stopniowo dziecko przyzwyczaić do nowych rzeczy w buzi (mówię tu o konsystencji)” Aleksandra Ś.

” jak gotuję zupę dla nas, to odlewam do małego garnuszka trochę dla niego, kroję marchew, pietruszkę itp. na małe kawałki, część rozgniatam widelcem i gotowe. Doprawiam koperkiem, natką pietruszki, ziołami. Z blw mam ten problem, że Adaś teraz nie bierze niczego do buzi poza palcami i smoczkiem – smoczka jako tako nie używa, tylko trzyma go w ręce i manewruje nim w buzi, masując sobie dziąsła, a jak smoczka nie ma w pobliżu, to robi to palcami. Gdy przyplątała nam się pleśniawka na języku – nie chciał jeść nic z grudkami, ale za chwilę przeszła i pleśniawka, i niechęć do grudek. Jak mu daję marchewkę czy owoc w słupku to sobie przekłada z ręki do ręki, coś tam poliże i tyle.” Gabriela

„Zaczęłyśmy BLW z córka, dwa dni temu. Trochę się krztusi, trochę zjada. Paruje jej warzywka (na razie dynie i buraka) do miękkości i świetnie sobie radzi. Papkami tez może się zakrztusić i zadławić – moja rozciapcianą dynią się zakrztusiła, z twardym burakiem nie ma żadnych problemów.” Dominika

O metodzie BLW nie będę się rozpisywać, bo sami dopiero się uczymy. Pobuszujcie w internecie, bo jest tego mnóstwo. Ja polecam przede wszystkim Alaantkowe BLW

Błędy w rozszerzaniu diety

Podstawowym błędem jest zarówno zbyt wczesne, jak i zbyt późne wprowadzanie nowych smaków. Słyszałam o przypadkach, kiedy już 3-miesięczne dziecko dostało sok, albo owoc. Nie można też przegiąć w drugą stronę. Często rodzice długo zwlekają z podawaniem, np. ryb bo chcą uniknąć alergii, a zgodnie z nowym schematem żywienia niemowląt nie opóźnia się wprowadzenia produktów alergizujących (mleko krowie, jaja, orzeszki ziemne, inne orzechy, ryby i owoce morza). To zawsze rodzice decydują co i kiedy podają swojemu dziecku, ale błędem jest, jeżeli nowy smak próbują podać na siłę. Dziecka nie należy zmuszać do jedzenia, a rodzic nie powinien zniechęcać się, jeżeli za pierwszym razem maluch odmówi posiłku. Błędem jest też dosalanie i dosładzanie potraw z nadzieją, że maluch chętniej je zje.

Mini poradnik

– do 6 m.ż. dziecko powinno być karmione wyłącznie piersią. Nie podajemy żadnych soków, herbatek, wody

– nowe smaki wprowadzamy po  6 m.ż. (chyba, że dziecko ma niedobór żelaza i lekarz zaleci wcześniejsze rozszerzanie diety)

– nowe smaki to produkty uzupełniające, a nie zamienniki mleka mamy

– najpierw serwujemy maluchowi warzywa, warzywa z mięsem/rybą, potem owoce

– poimy dziecko przede wszystkim wodą, soki podajemy najwcześniej w 7 miesiącu

– rodzic decyduje, co, kiedy i jak poda dziecku, a dziecko decyduje czy zje i ile zje

– nie trzymamy się sztywno kalendarza rozszerzania diety, obserwujemy gotowość dziecka do poznawania nowych smaków

– nie opóźniamy wprowadzania produktów alergizujących, gluten wprowadzamy najlepiej z mlekiem mamy

– do ukończenia 12 m.ż. nie podajemy mleka krowiego, ani miodu

– w pierwszym roku życia nie dosalamy i nie dosładzamy potraw

– suplementujemy dziecko witaminą D i (jeżeli dziecko jest karmione piersią) dodatkowo witaminą K – do ukończenia 3 m.ż.

 

Niniejszy artykuł nie stanowi porady medycznej i nie zastąpi konsultacji z lekarzem.

 

  • Jak zrzucić zbędne kilogramy po ciąży?

    Udostępnij...300Nie odkryję chyba Ameryki, jeżeli powiem, że nabycie dodatkowych kilogramó…
Pokaż więcej podobnych postó
  • Cukier i słodycze w diecie dziecka

    Udostępnij...1100Rodzice zawsze starają się zapewnić swojemu dziecku zdrowe i zrównoważone…
  • Jak zadbać o prawidłowe, rodzinne menu.

    Udostępnij...500Od czasu, kiedy pojawiły się w rodzinie dzieci, nasze nawyki żywieniowe ul…
Pokaż więcej  Odżywianie

8 komentarzy

  1. Nieidealnaanna

    5 stycznia 2017 at 16:18

    Mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że wskazane wskazówki to 100%, które zastosowałam w przypadku córki.Obecnie mamy bunt 2latka i dużo konsekwencji wymaga ode mnie to, aby nie zniechęcać się jej humorami przy jedzeniu 🙂

    Odpowiedz

    • Beata

      5 stycznia 2017 at 20:58

      Też to przerabiałam, już dwa razy. Mam nadzieję, że za trzecim będzie troszkę lepiej 🙂 Powodzenia 😉

      Odpowiedz

  2. Patrycja Czubak

    5 stycznia 2017 at 18:00

    Ciekawy artykuł. Nie wiedziałam, że do 6 miesiąca życia samo mleko wystarczy. Osobiście nie posiadam jeszcze dzieci, ale artykuł na pewno przyda się przyszłym rodzicom.

    Odpowiedz

    • Beata

      5 stycznia 2017 at 21:01

      Nie tylko wystarczy, ale jest najlepsze 😉 Zresztą po 6 m.ż. nadal jest podstawą diety niemowlaka 🙂

      Odpowiedz

  3. Andrzej

    6 stycznia 2017 at 20:06

    w 12 miesiącu życia, tylko 10 % pokarmu może w zupełności stanowić pokarm stały,a większość dalej mleko. Proporcje odwracają się w wieku 2 lat dopiero- WHO:P

    Odpowiedz

  4. kalina

    8 stycznia 2017 at 13:08

    rok temu przeżywałam te same dylematy 😉 Jeżeli chodzi o BLW to nigdy się na to w pełni nie zdecydowałam, ale robiłąm tak jak niektóre matki w tekście – czyli iwększośc warzyw miksowałam//rozgniatałam na zupkę, a kilka słupków zostawiałam, żeby dziecko mogło jeść samo (mój synek w wieku 7 m-cy miał już 6 zębów, więc szło mu łatwo). Dodatkowy plus z podawania jedzenia do rączki jest taki, że kiedy on je sam ja też mogę zjeść obiad.
    Aha, rozszerzyłam dietę w 5,5 miesiaca, bo Mały aż wyrywał się do jedzenia, przestał też przesypaić noce. Po wprowadzeniu produktów stałych zaczął znowu lepiej spać.

    Odpowiedz

    • Beata

      8 stycznia 2017 at 22:58

      My cały czas próbujemy się przekonać. Teraz trochę odpuściłam, bo Filipek jest chory i na pierwszym miejscu jest oczywiście pierś, ale za jakiś czas chyba spróbujemy tego BLW, tym bardziej że on też ma już parę ząbków 🙂

      Odpowiedz

  5. […] Rozszerzanie diety dziecka […]

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz też

Cukier i słodycze w diecie dziecka

Udostępnij...1100Rodzice zawsze starają się zapewnić swojemu dziecku zdrowe i zrównoważone…